Komunikacja ekologiczna w biznesie
Mogłoby się wydawać, że tematyka „środowiskowa” jest niezwykle lotna, aczkolwiek mam wrażenie, że nie w biznesie. Obserwuję od jakiegoś czasu kierunki działań wielu firm oraz sposób w jaki się komunikują.
Z racji wykształcenia i zainteresowań dużą uwagę zwracam na komunikaty związane z ich działaniami proekologicznymi (nie mam na myśli Green Washingu, tylko realne działania na rzecz środowiska, jego ochrony czy odbudowy). Co ciekawe tych działań jest całkiem sporo: przechodzenie na energię wiatrową, inwestycje w zmianach w produkcji, zmiany w planowaniu i tworzeniu obszarów przemysłowych, zmniejszenie emisji zanieczyszczeń…
A komunikacji o tych działaniach – jak na lekarstwo.
Ogólnie ujmując są, ale najczęściej albo w komunikatach wewnętrznych, albo na grupach, do których zaglądają osoby z tej samej grupy zainteresowań. W związku z czym informacje o ich działaniach najczęściej nie wychodzą „poza bańkę”.
I tu wchodzi druga część moich zainteresowań. Ponieważ od lat zajmuję się marketingiem i komunikacją, wciąż fascynuje mnie DLACZEGO?!
Dlaczego firmy, które i tak prowadzą działania proekologiczne (nie zawsze dobrowolne, bo wymagane umowami międzynarodowymi, regulacjami lokalnymi i wieloma innymi aspektami, niekoniecznie związanymi z dobrym sercem i zainteresowaniem przyrodą), nie prowadzą regularnych akcji informacyjnych, które bardzo często poprawiłyby ich wizerunek społeczny lub wręcz obroniły reputację / zapewniły ciągłość poparcia dla ich wielkoskalowych inwestycji?
Odpowiedzi nie znam. Nie udało mi się jej również uzyskać od przedstawicieli firm, z którymi rozmawiałam. Chyba po prostu nikt o tym nie pomyślał
Stwierdziłam więc, że to będzie mój nowy temat – informowanie o tym, co tam w środowisku i co na to biznes.